• Wpisów:234
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:292 dni temu
  • Licznik odwiedzin:12 715 / 2223 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 



Ten blog pisałam w latach 2012 - 2015.

Śmiało mogę powiedzieć, że był to najgorszy okres w moim życiu.

Zaburzenia odżywiania, depresja i zachowania autoagresywne sięgnęły zenitu.

Potem spotkałam kogoś, kto pomógł mi się z tym wszystkim uporać.

Dziś już jest dużo lepiej, choć są okresy w których muszę walczyć o to co już wypracowałam.

Zostawiając to miejsce zablokowałam wszystkie wpisy. Kiedy przypomniałam sobie o nim, wpisy były dostępne dla wszystkich.

Nie wiem, czy przez nieuwagę, czy przez czyjeś celowe działanie.

To miejsce było pośrednio powiązane z moim imieniem i nazwiskiem.

Stwierdziłam, że to dobry moment na przerwanie ciągłej ucieczki przed tym co było i stawieniu temu czoła.

Zostawiam dla Ciebie kawałek mojego życia. Może moje wpisy lub komentarze pod nimi pomogą Ci.
 

 
5 z kolejnego egzaminu.

Idę sobie z chłopakiem, a tu jakiś facet mówi, ze ładne mam nogi...

Nie czuje się pewnie ze swoim koscistym cialem, jeśli muszę się komuś pokazać nago lub w bieliźnie.
 

 
Wiem. 3 kg. nie zrobi różnicy ani w wyglądzie ani nie wpłynie na moje zdrowie. Tłumaczę to mojemu chłopakowi ale on sceptycznie do tego podchodzi.

Jednak tutaj chodzi o coś ważniejszego. O to co mam w głowie. O to, że mam zakodowane, że z wagą 53 kg mogę podbić świat, a z każdą inną jestem nikim. Wiem, że mało osób to rozumie. Mało osób wie, jak ciężko jest nie zważyć się rano. Walczę, by nie robić tego codziennie, bo wiem, że cały mój nastrój na resztę dnia zależy od tego co zobaczę.

Najpierw poranna toaleta, później dokładne ustawienie wagi. Musi być równiutko ustawiona. Jedna stopa, druga. Serce zatrzymuje się na chwilę. W tym momencie czuję strach. Boje się co zobaczę. Cyferki. Jakaś liczba. Zawsze za duża. Zawsze zła, bo nie spadła od kilku dni. Chcę się zabić jak jest choć trochę wyższa niż poprzedniego dnia.

Ale czasem myślę, że jest jeszcze coś ważniejszego. Coś lepszego od wymarzonej wagi.

Kości.

Wystające kości. Obojczyki, biodra, żebra, kręgosłup. Nawet na dekolcie widać mi mostek. Uwielbiam je. Uwielbiam je dotykać i na nie patrzeć. To jest cudowny widok. Chcę, by moje kości były jak najbardziej widoczne. I kiedy tak patrzę na siebie nagą i kościstą w lustrze nie liczą się cyferki, które zobaczyłam lub zobaczę.

Czuję się wtedy piękna. Tak. Czuję się piękna jak widzę swoje kości, jak mogę się nimi pochwalić i eksponować.

Od poniedziałku trzymam się bilansów 1000 kcal. Nie liczę dokładnie. Nie chciałabym znów zacząć jeść cyferek.

Jestem świadoma, że to nie jest normalne. Jestem świadoma, że powinnam być pod opieką jakiegoś psychiatry. Na razie nie mam na to czasu.

Pierwszy egzamin zaliczony na 4,5. Połowa osób nie zdała. Miałam najlepszą ocenę na kierunku.
  • awatar kind of shmegeh.: Trzymajmy się razem! :-)
  • awatar to the bones ♥: gratuluje :)
  • awatar motena: ja tez kiedyś żyłam takim życiem. Wylądowalam w spychiatryku. Też miałam pare prób samobójczych. Ale z tego naprawdę da się wyjść. Wiele anorektyczek po ''wygranej'' z chorobą wpada w bulimie i tak było w moim przypadku . Ale jakos dałam radę ,praktycznie sama. Założę się ,że tychj 3 kg nawet by nikt nie zauważył . masz bardzo ładną figure i nawet jak te 3 kg przybędzie to nic się nie stanie. Trzymaj sie .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dobra. Zważyłam się. 56 kg. Czas na mobilizację. I czas w końcu ruszyć do przodu... A raczej w dół. Chcę zawalczyć o swoją wymarzoną wagę. 53 kg. Wiem, że mogę jeść wszystko (czytaj wszystko co wegańskie) i ważyć 56 kg. To chyba moja normalna waga. Taka akceptowalna przez mój organizm. Ale chcę schudnąć i spełnić swoje marzenie. Chcę ważyć 53 kg.

Przede wszystkim chcę się przekonać, czy faktycznie jak schudnę, to wszystko się zmieni.

Czy stanę się bardziej towarzyska i otwarta. Czy stanę się pewna siebie i w końcu zaakceptuję swoje ciało. Czy wszystko nagle samo się naprawi a każdy problem sam się rozwiąże. Kiedyś tak myślała. I teraz chcę się o tym przekonać.

Jeśli nie stanie się tak jak bym chciała przytyję do 56 kg. Z resztą przytyję na pewno, nie wierzę, że mój organizm nie będzie się bronił.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
  • awatar Zuzu..: @Bulimic Beast: Nic się nie stało. Sama też myślałam, że w sumie na pewno nie chciałaś napisać mi nic niemiłego. Jestem trochę przewrażliwiona na swoim punkcie.
  • awatar Bulimic Beast: Nie chciałam Cię urazić, po prostu wyglądasz bardzo drobniutko. A sądziłam, że to kolejny post z serii "zobaczcie, jaka jestem "gruba"". Przepraszam, jak widać jesteś rozsądna.
  • awatar sʞʎ ıs ʇɥǝ lıɯıʇ ♥: super figura
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Senes podejście pierwsze.

Wypiłam wczoraj ok. 14:00. I czeka. I nic. Pewnie już jestem uodporniona przez te parę lat co się przeczyszczałam.

Wypiję jeszcze dziś na wieczór. I zobaczymy rano.
 

 
Mierząc letnią garderobę, która w zeszłym sezonie była obcisła:





A to rezultaty regularnych ćwiczeń. Uwielbiam swoje pośladki.



Musze koniecznie wrócić do 100 % roślinnej diety. To znaczy nie jest źle, nie opycham się jogurtami i serkami. Czasem zdarza mi się zjeść kanapkę z twarożkiem czy plasterkiem żółtego sera.

Ale źle się po tym czuję. Nie służy mi to po prostu. Zaraz pogarsza mi się cera. i mam problemy z żołądkiem.

Chcę też przetestować dietę ketogeniczną. W wersji roślinnej oczywiście.

I koniecznie muszę założyć bloga. Takiego na poważnie.
 

 
Dostałam stypendium rektora. Jestem w czwórce najlepszych osób na kierunku. Złożyłam aplikację na Erasmusa. Wyniki we wtorek.

Ostatnie kilka dni/tygodni było dla mnie koszmarem. Ale po totalnej rozsypce psychicznej wróciłam do siebie.

Jem wegańsko i ogarnęłam wagę. Teraz muszę pracować nad tym, żeby otworzyć się na ludzi. Nie bać się ich.
  • awatar lovespam: Wow, gratuluję!
  • awatar cyanidee: Cudownie! też pracuję nad lepszymi kontaktami z ludźmi, wczoraj sie przemogłam i byłam na koncercie po raz pierwszy od około 3-4 lat? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak było:


Tak jest:






I mimo, że stosuje cały czas maści i olejki na blizny i tak są dość widoczne. Myślę nad tatuażami, które by to zakryły, ale musiałabym wydać wszystkie swoje oszczędności
  • awatar lovespam: :(
  • awatar cyanidee: co do blizn, to ja się za swoją pogodziłam chociaż jest duża, na pół brzucha... ba, ja ją nawet polubiłam i w żaden sposób się jej nie wstydzę... może też kiedyś kiedyś pogodzisz się ze swoimi?
  • awatar cyanidee: W niektórych biedronkach jest cały czas, wiem. Niestety 'moja biedronka' ma jarmuż raz do roku. xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Trochę za dużo żarłam. Jutro się zważę. Schudnę do 53-54 kg. I na tym mam zamiar zakończyć.

Coraz częściej dostrzegam, że jestem atrakcyjną kobietą.

Jeszcze tydzień wolnego.

 

 
55 kg.
Spałam 2 godziny
Jeszcze nic nie umiem na jutrzejszy egzamin. Kawa sudafed i kolejna noc nie przespana.
 

 
11 dni do Balu.
56 kg.
Jak najmniej jedzenia, jak najwięcej schudnąć.
Musze umówić się do fryzjera i ginekologa. Zwlekam z tym już miesiąc.
Muszę posprzątać pokój, bo zgubie się w tym bałaganie.
Musze nauczyć się na jutrzejsze kolokwium. Zostały mi 3 przedmioty do zaliczenia.

 

 
Chyba się skończyłam. Nie wiem czy jestem aż tak nienormalna i beznadziejna. Aż tak brzydka, nieatrakcyjna i głupia.

Smutne jak chłopak wybiera inną. I jeszcze o wszystko obwinia mnie.
Smutne jak woli spotkać się z inną dziewczyną niż dotrzymać słowa i przyjechać do mnie.
Smutne że za każdym razem czuję się gorsza od jego "koleżanek".
Szkoda, że nawet chłopak w ciebie nie wierzy i mówi, że jesteś nikomu nie potrzebna.
Smutne jak lata jak pies za jakąś inną dziewczyną, a ciebie ma głęboko gdzieś.

I szkoda że praktycznie zawsze cię okłamywał i nie dotrzymywał słowa.
Nigdy nie sprawił że czułaś się piękna, mądra i lepsza.
A z jaką łatwością odsuwał cię zawsze na drugie miejsce
I to jak nie miał czasu rozmawiać bo podobno był z kolegami na piwie
I że nigdy nie poczułaś się jak normalna dziewczyna tylko jak odludek i dziwadło.

Szkoda było marnować czas.

Obiecałam sobie że jak się rozstaniemy to znajdę sobie sponsora. Fajnie by było się w końcu wyprowadzić.

Dziwne, ale nie czuje nic. Nie jestem zła, zrozpaczona... Nawet łza mi nie poleciała. NIC.

I dobrze.
  • awatar lovespam: Jak można tak traktować ludzi... :( Co za potwór.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hahahah. Myślałam, że vitalia to w miarę wiarygodny portal. Jak widać większej bzdury nie mogłam zobaczyć.
 

 
55 kg
BMI 19,03

Trzymam się bilansów 1100-1200 kcal.

Do Balu zostało 15 dni. Sukienka zamówiona.
Tylko chyba partnera zabraknie...
 

 
Do 13 lutego do Balu Elektryka schudnę do 53 kg. Pokażę, że potrafię.

1000 kcal/dzień i minimum 30 minut ćwiczeń

Przytyłam.
 

 
Pousuwałam wszystkie tagi typu pro-ana, anoreksja... Oraz blogi z obserwowanych o tej tematyce. Tak dla mnie będzie lepiej. Niektóre rzeczy mają na mnie tragiczny wpływ.