• Wpisów: 234
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 16:43
  • Licznik odwiedzin: 14 164 / 2310 dni
 
constans
 
Zuzu..: Wiem. 3 kg. nie zrobi różnicy ani w wyglądzie ani nie wpłynie na moje zdrowie. Tłumaczę to mojemu chłopakowi ale on sceptycznie do tego podchodzi.

Jednak tutaj chodzi o coś ważniejszego. O to co mam w głowie. O to, że mam zakodowane, że z wagą 53 kg mogę podbić świat, a z każdą inną jestem nikim. Wiem, że mało osób to rozumie. Mało osób wie, jak ciężko jest nie zważyć się rano. Walczę, by nie robić tego codziennie, bo wiem, że cały mój nastrój na resztę dnia zależy od tego co zobaczę.

Najpierw poranna toaleta, później dokładne ustawienie wagi. Musi być równiutko ustawiona. Jedna stopa, druga. Serce zatrzymuje się na chwilę. W tym momencie czuję strach. Boje się co zobaczę. Cyferki. Jakaś liczba. Zawsze za duża. Zawsze zła, bo nie spadła od kilku dni. Chcę się zabić jak jest choć trochę wyższa niż poprzedniego dnia.

Ale czasem myślę, że jest jeszcze coś ważniejszego. Coś lepszego od wymarzonej wagi.

Kości.

Wystające kości. Obojczyki, biodra, żebra, kręgosłup. Nawet na dekolcie widać mi mostek. Uwielbiam je. Uwielbiam je dotykać i na nie patrzeć. To jest cudowny widok. Chcę, by moje kości były jak najbardziej widoczne. I kiedy tak patrzę na siebie nagą i kościstą w lustrze nie liczą się cyferki, które zobaczyłam lub zobaczę.

Czuję się wtedy piękna. Tak. Czuję się piękna jak widzę swoje kości, jak mogę się nimi pochwalić i eksponować.

Od poniedziałku trzymam się bilansów 1000 kcal. Nie liczę dokładnie. Nie chciałabym znów zacząć jeść cyferek.

Jestem świadoma, że to nie jest normalne. Jestem świadoma, że powinnam być pod opieką jakiegoś psychiatry. Na razie nie mam na to czasu.

Pierwszy egzamin zaliczony na 4,5. Połowa osób nie zdała. Miałam najlepszą ocenę na kierunku.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  • awatar
     
     
    kind of shmegeh.
    Trzymajmy się razem! :-)
     
  •  
     
    ja tez kiedyś żyłam takim życiem. Wylądowalam w spychiatryku. Też miałam pare prób samobójczych. Ale z tego naprawdę da się wyjść. Wiele anorektyczek po ''wygranej'' z chorobą wpada  w bulimie i tak było w moim przypadku . Ale jakos dałam radę ,praktycznie sama. Założę się ,że tychj 3 kg nawet by nikt nie zauważył . masz bardzo ładną figure i nawet jak te 3 kg przybędzie to nic się nie stanie. Trzymaj sie .